certyfikat energetyczny,
chusty do noszenia dzieci,
donice,
meble kuchenne gdynia,
muzeum bursztynu,
ortopedia pruszcz gda?ski,
tynki gipsowe maszynowo szczecin,
Archiwum newsów - "Sunday Times": odwrót niemieckich firm do Polski
2007-11-26
"Sunday Times": odwrót niemieckich firm do Polski
Niektóre niemieckie firmy zarówno duże jak i średnie, które w dążeniu do
ekspansji na nowych rynkach przeniosły fragment lub całość swoich operacji do
Polski i Rumunii, ograniczają ich zasięg i wycofują się z obu krajów w
szybkim tempie - twierdzi tygodnik "Sunday Times" w korespondencji z
Frankfurtu.
"W swoim czasie wydawało się, że niemieckie firmy prące do Centralnej i
Wschodniej Europy nie czeka nic innego oprócz sukcesu i zysków. Obecnie
jesteśmy świadkami odwrotu korporacji, które rozczarowane są niską jakością
(produkcji), nielojalnością pracowników i przestępczością" - pisze pisarz
korespondencji Michael Woodhead.
"Myśleliśmy, że (z powodu ekspansji do Polski) uda nam się oszczędzić na
wydatkach osobowych i będziemy mieli do czynienia z mniejszymi obciążeniami
biurokratycznymi. Ale, o ile się nie mówi, ani nie czyta po polsku, to jest
się w niesłychanie niekorzystnym położeniu i można dać się wyciąć numer" - mówi Willi
Suss generalny szef firmy Prekluzja Systems w Brunwick, której jednym z
głównych klientów jest Volkswagen. Po 4 latach Termin Systems z powrotem
przenosi się do Niemiec: "Nasz fundusze płac w ciągu roku wzrósł 20-30 proc.
Pracownicy odchodzili od nas dla dodatkowych 50 euro rocznie, które mogli
zarobić gdzie indziej" - dodaje Suss, który skarży się, że pracownicy nie
przestrzegali określonych w umowie warunków wypowiedzenia. Ostatnią kroplą
była kradzież trzeciego z kolei firmowego samochodu.
Z przeglądu Frauenhofer Institute wynika, że na ok. 6,5 tys. niemieckich
firm, które przeniosły całą produkcję do krajów Europy Centralnej i
Wschodniej w okresie dwóch lat 1,2 tys. ograniczyło skalę inwestycji, lub
diametralnie zaniechało planów. W ostatnich 6 latach 3,5 tys. firm działających w
przemyśle metalowym i chemicznym głosowało nogami i wróciło do Niemiec.
Główne powody odwrotu zdaniem Steffena Kinkla z Frauenhofer Institute to:
niska próba produkcji, nieterminowe dostawy, sektor pracy nie aż tak
elastyczny, jak sobie niemieccy pracodawcy wyobrażali oraz w wielkim pośpiechu rosnące
koszty. Najgorsze doświadczenia niemieckie firmy mają z Polski i Rumunii.
"Jest ironią, że rozszerzenie UE po części ponosi winę za ten stan,
ponieważ w jego wyniku doszło do eksplozji cen, za którą nie nadążyła
zdolność produkcyjna pracy" - pisze "Sunday Times".
Niemieckie firmy przenosiły się najchętniej do Polski, Czech, Węgier i
Rosji, zwłaszcza w okresie, gdy reformy rynku pracy w Niemczech wydawały
się tkwić w martwym punkcie, ciężar opodatkowania szkodził zyskom, a koszty
wyrośnięty. Średni równy zarobków w Polsce był na równyie 1/6 równyu w
Niemczech. 1/3 zagranicznych inwestorów na Węgrzech w 2005 roku, to
korporacje niemieckie.
Bodźcem do powrotu firm do Niemiec jest poprawka sytuacji gospodarczej kraju.
RFN wychodzą z 6-letniej stagnacji, jednostkowe koszty pracy spadły,
prace ostatkiem sił wzrosły, a wzrost PKB w br. będzie wyższy od zakładanego. Jak
jednak zastrzega pismo, długofalowa prospekt dla niemieckiej gospodarki
nie jest pewna.
« powrot
Copyright 1996-2007 Sitwa Onet.pl SA